zmieniaj życie z miłością

Zmieniaj swoje życie na takie, jakiego pragniesz! Z miłością!

Nowa energia

Siedzę sobie w restauracji, za oknem święci przepiękne słońce. Jest mrozek. Patrzę przez okno na drzewa, słucham muzyki, która porywa moje serce, popijam wodę z cytryną. Chce mi się tańczyć. Ale nie tylko moje ciało chce tańczyć. Moje serce wyrywa się do tańca. 🙂 Czuję się tak dobrze, jak już dawno się nie czułam. Nie wiem, czy to kwestia słońca, które świeci za oknem, czy pomysłu, który dzisiaj wpadł mi do głowy, czy tego, że spędziłam cudowny poranek z moim 4-letnim synkiem. Czy tego, że przede mną jeszcze w planach 2 sesje online ze wspaniałymi kobietami, którym pomagam wykreować takie życie osobiste i zawodowe, jakich pragną? W każdym razie ewidentnie dzisiaj jest dzień, w którym czuję, że żyję! Czuję, że żyję pełnią życia. 🙂 Czuję się szczęśliwa i wdzięczna. Za moje życie, za moją rodzinę, za mój dom, za moich klientów. To cudowne uczucie, bardzo chciałabym, żebyś Ty też go doświadczyła.

Tryb przetrwania

Ale nie zawsze tak było. Był taki czas w moim życiu, kiedy działałam w trybie przetrwania. Budziłam się rano i w zasadzie marzyłam od razu, żeby ten dzień już się skończył. Żyłam na autopilocie. Przytłoczona sprawami zawodowymi, rodzinnymi. Przytłoczona trójką dzieci. W poczuciu osamotnienia. A przecież byli wokół mnie ludzie. Nie umiałam po nich sięgnąć. Nauczyłam się spychać swoje potrzeby na koniec kolejki. Nauczyłam się rezygnować z siebie na rzecz najpierw firmy, w której pracowałam, a potem na rzecz rodziny. Tak naprawdę nie żyłam dla siebie. Żyłam dla innych. I nie było mi z tym dobrze.

Oglądając moje zdjęcia z tamtego czasu, widziałam zmęczoną życiem, smutną kobietę ze sztucznym uśmiechem, który miał pokazywać światu, że przecież jest ok. Ale nie było. Nie było. Mimo że na pozór wydawałoby się, że mam wszystko. Może i tak. Ale nie umiałam być szczęśliwa.

Odzyskać siebie

Zmiana zaczęła kiełkować, kiedy zmęczona ciągłymi konfliktami z córką, zapisałam całą moją rodzinę na wyjazdowy warsztat z porozumienia bez przemocy. To był pierwszy krok do odzyskania siebie. Na warsztacie dowiedziałam się, że ludzie nie działają przeciwko innym ludziom, działają dla zaspokojenia swoich potrzeb. Dowiedziałam się, że wszyscy mamy te same potrzeby, tylko w różny sposób je zaspokajamy. Dowiedziałam się, że moje potrzeby wcale nie są mniej ważne od potrzeb innych. Wcale też nie są ważniejsze. Są tak samo ważne. Dowiedziałam się, że wszystkie moje emocje i te przyjemne, i te nieprzyjemne są ważne. Mówią mi o moich zaspokojonych lub niezaspokojonych potrzebach. To był przełom w moim życiu. I to zarówno osobistym, jak i zawodowym.

Powoli zaczęłam się zmieniać. Zaczęłam widzieć i słyszeć siebie. Zastanawiać się, czego potrzebuję i szukać sposobów na zaspokojenie moich potrzeb. Potem zaczęłam widzieć i słyszeć innych. Kiedy moja córka wybuchała złością, widziałam pod tym potrzebę autonomii albo potrzebę znaczenia. Moje życie zaczęło stawać się prostsze. Nagle zaczęłam więcej rozumieć. Zdecydowałam się na indywidualną współpracę z trenerem porozumienia bez przemocy. Opowiadałam o moim życiu, o moich trudnościach i wyzwaniach. Dostawałam wiedzę, wglądy, zrozumienie, akceptację, empatię i wsparcie. To było to, czego było mi najbardziej potrzeba. Zaczęłam widzieć i rozumieć siebie, widzieć i rozumieć innych. A przede wszystkim moich najbliższych.

Bogatsza o doświadczenie

Dzisiaj z całego serca jestem sobie wdzięczna za tamten krok. Moje życie zmieniło się na zdecydowanie lepsze i łatwiejsze. Częściej się uśmiecham, czuję więcej spokoju, luzu, radości, miłości, szczęścia i wdzięczności. Włączyłam porozumienie bez przemocy do mojej pracy. Zaczęłam uczyć moje klientki tego, jak być w kontakcie ze sobą i z innymi. Zaczęłam uczyć je, jak rozpoznawać swoje emocje i potrzeby, jak pokazywać granice i jak formułować prośby w taki sposób, żeby szanse na ich spełnienie były jak największe. Zaczęłam uczyć kobiety porozumiewać się sercem. Chciałam, żeby świadomie z miłością zaczęły zmieniać swoje życie zawodowe i osobiste na takie, jakie pragną. Wierzę, że to najlepszy sposób. Nie walka. A wyrażanie siebie z miłością.

I chociaż nadal sama uczę się jeszcze języka miłości, chociaż sama się potykam, chociaż czasem krzyczę, zamiast spokojnie porozmawiać, to wiem, że mam w ręku ogromne narzędzie, dzięki któremu każdego dnia zmieniam moje życie na lepsze. Czuję ogromną radość i wdzięczność, że mogę tym narzędziem dzielić się z innymi kobietami i uczyć je tego, jak widzieć przede wszystkim siebie. Bo kiedy widzą siebie, dbają o zaspokojenie własnych potrzeby, kiedy mówią o tym, czego potrzebują, pokazują swoje granice, mogą jeszcze lepiej dbać o tych, którzy są blisko. Bez względu na to, czy to jest mąż, dzieci, rodzice, rodzeństwo, szef, pracownicy czy klienci.

Kolej na Ciebie

Jeśli i Ty chcesz nauczyć się języka serca, jeśli chcesz świadomie i z miłością każdego dnia zmieniać swoje życie zawodowe lub osobiste na takie, jakiego pragniesz, pozwól mi się poprowadzić. Umów się ze mną na bezpłatną konsultację, opowiedz mi o swojej aktualnej sytuacji i o tym, jakich zmian pragniesz i sprawdź, jak mogę Ci w tym pomóc. Możesz to zrobić, klikając w TEN LINK.

 

PS. Jeśli czujesz, że potrzebujesz zmian w swoim życiu zawodowym i/lub osobistym, umów się ze mną na bezpłatną konsultację przez telefon lub Skype i sprawdź, jak mogę Ci pomóc!